|
Lyric provided by www.seekalyric.com |
I nabija na nie nas. Cichy dzwiek peknietej blachy Topi mgle sensu wrak. Mijam labirynty brudu Czyszcze szczotka niemy sluz. Warstwa konsumpcyjna dobr Spada na dno rozszczepienia. Wpadam w to tracac zmysly, Wpadam w to nie broniac sie. Wpadam w to tracac siebie, Wpadam w to nie budzac sie. Obraz niemej codziennosci Wciaga niepokornie, Niezmiennie i wytrwale Drazy dziure w moim snie. Wpadam w to tracac mysli, Wpadam w to nie broniac sie. Wpadam w to tracac siebie, Wpadam w to nie budzac sie. Przepadl mi obraz mysli, Przepadl mi grzechu cien. Przepadl mi obraz siebie, Przepadl mi ostatni dzien. Tortura usmiecha sie noca, Przepelnia sen. Masakra zdobi cieniem, Sufit przecieka krwia. Uciekam mijajac miasta, Szklana kula nie ma drzwi, Rosne nagim dzieckiem, Urywa sie dzien, Spadam w dol dni. |