|
Lyric provided by www.seekalyric.com |
Tlok patrzacych twarzy spod ruszonej darni. Spogladaja jedna zza drugiej - do gory - Ale nie ma ruin. To nie grod wymarly. Raz odkryte - krzycza zatechlymi usty, Leca sobie przez rece wyprochnial w srodku W row, co nigdy wiecej nie bedzie juz pusty - Ale nie ma krzyzy. To nie groby przodkow. Sprzaczki i guziki z orzelkiem ze rdzy, Po miskach czerepow - robakow gonitwy, Zgnile zdjecia, pamiatki, mapy miast i wsi - Ale nie ma broni. To nie pole bitwy. Moze wszyscy byli na to samo chorzy? Te same nad karkiem okragle urazy Przez ktore do ziemi dar odplynal bozy - Ale nie ma znakow, ze to grob zarazy. Jeszcze rosna drzewa, ktore to widzialy, Jeszcze ziemia pamieta ksztalt buta, smak krwi. Niebo zna jezyk, w ktorym komendy padaly, Nim padly wystrzaly, ktorymi wciaz brzmi. Ale to swiadkowie zywi - wiec stronniczy. Zreszta, by ich sluchac - trzeba wejsc do zony. Na milczenie tych swiadkow moze pan ich liczyc - Pan powietrza i ziemi i drzew uwiezionych. Oto swiat bez smierci. ¦wiat smierci bez mordu, ¦wiat mordu bez rozkazu, rozkazu bez glosu. ¦wiat glosu bez ciala i ciala bez Boga, ¦wiat Boga bez imienia, imienia - bez losu. Jest tylko jedna taka swiata strona, Gdzie cos, co nie istnieje - wciaz o pomste wola. Gdzie juz smiechem nawet mogila nie czczona, Dol nieominiety - dla orla sokola... "O pewnym brzasku w katynskim lasku Strzelali do nas Sowieci..." |