|
Lyric provided by www.seekalyric.com |
Przepych mas, rozpadalo sie na dobre dwa. Mowilem o tym, ze chcialbym wygrac swiat. A chcialbym wytrwac wsrod was. Wszyscy z ulicy... Wszyscy z ulicy albo z blokowych wyobrazen. Kazdy z was na ulicy szuka tylko wrazen. Mam wrazenie, ze spotaklem sie juz z tym obrazem. A te wrazenia daja szanse na spelnianie marzen. Relacje zdarzen, za was skoczylbym w ogien. Ale tu potrzebna jest pomoc na dzien. Wybrani z blokow, stloczeni w szarym moroku. Blyski w oku, wybrali diament i dostali popiol. Dla was jak opium, dla nas jak szansa naprawde wokol. Ktorej naprawde prawda nie tonie w mroku. Szukam lipotu, marzenia zbyt szybko stygna. Jeden chce do konca zycia, drugi co tydzien zimno. Kocham ja trzymac w garsci jak slowa kiedy bit gra. Chce wygrac wszystko juz nie wystarczy wytrwac. Biore co moje, dmucham na zimne jak wiatr na wydmach. Wiem na co postawic w kolejnych gonitwach. Smutne miejsca, a w nich bija brudne serca. Glupie przejscia, latwe zycie uzaleznia. £atwe przedmiescia to na swiat niestety. Krolestwo tandety, a mysla, ze wysmakowany przepych. To na swiat, przepowiedzianych przypowiesciach. Mozemy wszystko, a nie potrafimy odejsc z tego miejsca. Mamy wszystko stad, a prosimy o jeszcze. Daj nam serce, organ potrzebny by cierpiec. Jestem siebie pewien, gdy nie zawsze wiem. Zagladam wen, na karku "I love BTM". Bo z pelnych barkow, flaszke obalamy w parku. Ciezar barkow, poznaj nocnych markow. Startuj, cos jak parkour noca miejsca smutne jak Darfur. Brudne lawki i betony, zimny marmur. Nie marnuj czasu, bo co zostalo tak naprawde. Nadzieja, ze mam kilka wcielen grajac w ramb gre. Jeszcze wczoraj na lawce dawali w palnik. Rano czytam na onecie, wybuch na kopalnii. Ogarnij to umyslem, twarz jak sciana - blada. Dzwonie do zioma, telefon nie odpowiada. Bierz zycie jakie jest bo moze byc za pozno. Chlopak wlaczyl gaz a potem usnal. Na smutno dzisiaj wypijemy ta butelke. Za zycie, ktorego nikt z nas nie trzyma w rece. Smutne miejsca, a w nich bija brudne serca. Glupie przejscia, latwe zycie uzaleznia. £atwe przedmiescia to na swiat niestety. Krolestwo tandety, a mysla, ze wysmakowany przepych. To na swiat, przepowiedzianych przypowiesciach. Mozemy wszystko, a nie potrafimy odejsc z tego miejsca. Mamy wszystko stad, a prosimy o jeszcze. Daj nam serce, organ potrzebny by cierpiec. |