|
Lyric provided by www.seekalyric.com |
muzyka: Jerzy Satanowski Pociag, krajobraz, dziesiec mil niczego, Plasko, podluznie jak w zlozonych rekach, Nad horyzontem niebo jak szklo peka, I kraza barwy wsrod wiatru ciemnego. Okna pociagu, okna, ktorych nie ma I zawrot glowy... Nie, nie, juz w porzadku... Tylko ze znowu wszystko od poczatku... Spod kol ucieka, jak wariatka, ziemia. Tak, tak, wariatka! Szyny jak niteczki Z tego rozpedu nabraly ostrosci, A wciaz za malo zaru w tej predkosci, By stopic gwiazdy jak woskowe swieczki. A jesli wszystko to jest szybowaniem Jak deszcz przeciaglym, wysokim, prawdziwym? A jesli szyny sa czyms niemozliwym, A kazda podroz to dlugie wyznanie? Przedzial, korytarz, siedem osmych nocy, Pola i pola i trzy kreski wiatru, Takie wolania, jak z pokladu statku, A dalej tylko oczy, oczy, oczy... |